środa, 10 września 2014

Rozdział 3 

                                    ~ Caroline ~

Sama nie wiem dlaczego zgodziłam się pójść na wieczorny spacer z Pierwotną Hybrydą, która zabiła tyle niewinnych ludzi. Ale mimo to, jak stanął  przed moimi drzwiami, wymiękłam i zapomniałam kim on jest i co zrobił. Ale jak by o tym pomyśleć to już raz się z nim przespałam. Nie w łóżku tylko w lesie. Dziki seks w lesie z Hybrydą, to było trochę nieodpowiedzialne, no ale się stało. I nie żałuję tego, nie mam złych wspomnień.No ale z drugiej strony, jeszcze nie dawno byłam przekonana, że miłością mojego życia jest Tyler. A teraz nie jestem pewna uczyć co do Klausa. A Tyler go nie nienawidzi za to, że zabił mu matkę, w sumie to nie dziwie się mu. Moja mama, prawie też umarła. A teraz jest to samo co wcześniej, cały czas pracuje i pracuje i pracuje. I nagle ktoś zapukał do moich drzwi, poszłam otworzyć byłam prawię przekonana, ze to Klaus ale nie, to był mój najlepszy przyjaciel Stefan.

- Hej, Stefan, wejdź - przywitałam się i zaprosiłam do środka, po jego twarzy byłam pewna, że stało się coś co poprawiło mu humor, byłam ciekawa co, ale czekałam na to aż sam mi powie. Inaczej by chyba nie przyszedł. 
- Hej, rozmawiałaś ostatnio z Elena ? 
- Nie, nie rozmawiałam - Po tym pytaniu, wiedziałam, że świetny humor Stefan ma związek z Elena, ale nie wiedziałam o co chodzi i co kryje się za tym pytaniem, czekałam aż Stefan mi wyjaśni. 
- Zadzwoniła do mnie dziś z samego rana. Zaprosiła mnie na spacer.
- Ooo to super - Przytuliłam go ciesząc się, jednak nie wiedziałam dlaczego on się tak nie cieszy i musiałam spytać - Dlaczego się nie cieszysz ?

- Cieszę się, bardzo. Ale  ostatnio jak u niej byłem była załamana, po utracie Damna i Bonnie, a dziś tak po prostu z uśmiechem na twarzy dzwoni i zaprasza mnie na spacer to trochę dziwne, nie sądzisz ? 
- No może trochę tak. Ale Elena straciła już dużo bliskich, i z czasem się pozbierała, więc może teraz też chce iść na przód. Może chce porozmawiać z przyjacielem. 
- Masz racje. 
- Pewnie, ze mam. 
- Ok, pójdę. Paaa Caroline 
- Czekaj! - powiedziałam głośno i chwyciłam go za ramie. - Muszę ci o czymś powiedzieć, o chodzi o to, ze wczoraj późnym wieczorem wpadł Klaus i idę z nim dziś na spacer pod gwiazdami - Wcześniej domyśliłam się, ze jak mu o tym powiem to będzie zdziwiony, ale nie myślałam, ze aż tak. Przez chwile była cisza, aż w końcu się odezwał. 
- Caroline... - przerwałam mu.
- Wiem, co chcesz powiedzieć. Nie podoba ci się to, rozumiem. Ale wiedz o tym, że mam świadomość tego, że Klaus zabił tysiące niewinnych ludzi.
- Tak, bo Klaus jest zły. Ale ty widzisz dobro w ludziach, nawet takich jak Klaus. 
- Klaus nie jest zły, Miał trudne dzieciństwo, jego tata go nienawidził i chciał go zabić. Ludzie nie rodzą się źli świat i życie ich tak zmienia. Wiem martwisz się o mnie, rozumiem.Ale muszę wiedzieć co tak na prawdę czuje do Klausa.
- I myślisz, ze jak z nim trochę porozmawiasz, będzie ci łatwiej.
- Tak.
- Ok, ale uważaj na siebie. 
- Tak, będę. 
- Już późno i prawie jestem spóźniony, cześć Caroline.
- Pa Stefan. A i udanej randki z Elena! - powiedział głośno, uśmiechając się. Stefan się odwrócił i uśmiechną  do mnie.  Po czym wsiadł do swojego czerwonego samochodu i odjechał. Chwile postałam przed domem aż  nagle nie wiadomo z skąd wyszedł mężczyzna.
- More skorzystać z telefonu, bateria mi padła - zapytał 
- Tak oczywiście, za mną - zaprosiłam go do środka i szłam w stronę telefonu. Aż poczułam straszny ból. Nieznajomy mężczyzna, szybkim ruchem skręcił mi kark.

                                 ~ Stefan ~

                                          *w tym samym czasie*
Czekałem na Elenę w Parku, Pewnie jest tak jak mówiła Caroline, chce porozmawiać z przyjacielem.
Ale ja nie zastąpię jej Damona. On tu teraz powinien być, czekać na Elenę. Mój brat zdobył wszystko czego chciał, był zakochany, szczęśliwy jak nigdy. Elena był najlepszym co go spotkało w ostatnim wieku. I... idzie Elena.
- Hej Stefan - usiadła obok mnie. 
- Elena, Hej - powiedziałem uśmiechając się lekko. 
- Stefan, uznasz mnie za wariatkę, ale ja rozmawiałam dziś z Damonem, pamiętasz to uczuciem kiedy mieliśmy wizje o sobie nawzajem. To to samo czułam dziś i widziałam Damona. 
- Jak to widziałaś go ? - byłem zdziwiony, i już wszystko się wyjaśniło. Dlaczego Elena miła świetny humor.
- Nie tylko go widziałam, ja z nim rozmawiałam. 
- A jesteś pewna, ze to nie był sen ? 
- Nie Stefan to było prawdziwe, czułam się jak najszczęśliwsza dziewczyna na świecie. Wiem dziwnie to brzmi ale to jest prawda.
-  Ale co mówił. - Zapytałem z ciekawości
-  Mówił, ze on i Bonnie mogą powrócić. Musze tylko znaleźć czarownicę. Nie wiesz można gdzie jest teraz Liv i jej brat? 
- Nie nie Wiem tego.
- Musze do niej zadzwonić.
- Ona się nie zgodzi, nie pomoże nam. 
- Ale ja jej potrzebuje, potrzebuje jakieś czarownicy. - Gadała, jakby jakaś wariatka, nie wiedziałem czy jej na prawdę wierzyć czy nie, bo może to był tylko sen.

                                     ~ Caroline ~ 

Przez kilka godzin byłam nieprzytomna, ale kiedy się obudziłam, Byłam w zamkniętej w jakimś pomieszczeniu , a na krześle siedział nieznajomy mężczyzna. 
- Czego chcesz ?  - zapytałam i oczekiwałam odpowiedzi. 
- Twój ? - Wyciągnął  z kieszeni mój telefon. Po chwili przyłożył telefon do ucha i powiedział. 
- Witaj panie Pierwotny. 
- Gdzie Caroline ? Skąd masz jej telefon ? - usłyszałam głos Klausa, ale nie wiedziałam o co chodzi nieznajomemu.
- Blondyneczka ? Jest tu cała i zdrowa, narazie. - Przestraszyłam się trochę, tymi słowami. 
- Jeśli ja tkniesz... 
- To co mi zrobisz ? Nawet nie wiesz kim jestem. No ale pewne wieści doszły do mnie. 
- Jakie ? 
- Twoje dziecko. Urodziło się, chce je - Byłam nieźle zdziwiona tymi słowami. Dziecko, Dziecko Klausa.
- Skąd wiesz ? 
- Masz 4 godziny, inaczej blondyna umrze tik-tak. 
 Bałam się , nie wiedziałam co mam zrobić, jeszcze to o dziecku i to Klausa. Można powiedzieć, ze moje życie zależy od tego dziecka.   




  



środa, 3 września 2014

 Rozdział 2 :


                                                       ~ Caroline ~

Przez kilka dni myślałam tylko o mojej przyjaciółce Elenie, kiedy ostatnio u niej byłam była załamana tak samo jak i Stefan. Stracił brata. A można powiedzieć, że Damon to była osoba, którą Stefan znał najdłużej. Ponad 100 lat. Opowiadał mi kiedyś, że byli nierozłączni, ale Katherine ich poróżniła. Bawiła się nim i Damonem, nie wystarczył jej jednej, chciała obydwóch. Hmm, smutek moich przyjaciół, sprawiał, że i mi było smutno. Nie mogłam już dłużej patrzeć jak Stefan i Elena cierpią, musiałam coś z tym zrobić, chociaż nie wiedziałam, co i jak, ale musiałam spróbować. Może zadzwonię do Liv, może ona coś wie.




- Hej Liv.
- Blond wampirzyca, co tam?
- Jak sprowadzić Bonnie i Damona spowrotem?
- Och, nie uda się.Oni zginęli i już nigdy nie wrócą, Przykro mi. Niech twoja przyjaciółka się z tym pogodzi.
- Obiecałaś, że pomożesz. Że wszyscy powrócą do żywych. A Bonnie i Damon?
- Po słuchaj, nigdy nie było mowy o tym, że Bonnie przestanie być kotwicą. Od początku wiedziała, że umrze.
- A Damon?
- Damon... Damon umarł, przepraszam, przykro mi.
- Stefan uratował twojego brata.
- Tak a ty go potem zabiłaś.
- Przepraszam, ale nie pomo...
  Szmata! Rozłączyła się. Ona coś wie, wie jak przywrócić do życia Damona, a ja nie dam jej spokoju, dopóki się nie dowiem.

                                                        ~ Alaric ~

Żyje, ale mój najlepszy przyjaciel nie. Elena jest załamana. Boję się o to, że nigdy już się nie pozbiera po tym wszystkim. Najpierw zginęli jej rodzice, Jenna, Jeremy, dobrze, że żyje gdyby nie on Elena by nie miała nikogo. Nie musiałaby tak cierpieć, po utracie Damona i Bonnie. Wystarczyły by dwa słowa " wyłącz to" a by już nic nie czuła, żadnego smutku, bólu, nic. Ale znowu by zmieniła się w potwora. Ale nie chcę, żeby była taka, Damon też by tego na pewno nie chciał. Pamiętam jak to było ostatnio kiedy wyłączyła uczucia. Rozmyślanie przerwała mi Elena.
- Jeremy znowu pije i bierze, znalazłam to w jego pokoju.
- Stracił dziewczynę i kompletnie się pogubił.
- No tak, ale ja straciłam chłopaka i się nie zmieniłam. W ogóle to gdzie on jest? - Po jej głosie można było stwierdzić, że była trochę zdenerwowana i po jej oczach widziałem, że zaraz się rozpłacze.
- Nie wiem Eleno, nie wiem. To dla nas wszystkich jest ciężki okres - Przytuliłem ją.
- Nie wiem co mam robić Rick.
- Ciiii, nic nie mów, wszystko się ułoży.
- Tak bardzo za nim tęsknie i za Bonnie. Wszyscy w kółko powtarzają, że będzie dobrze, że wszystko się ułoży. Ale chyba sami w to nie wierzycie i nie rozumiecie, że oni prawdopodobnie już nigdy nie wrócą. Nie mam pojęcia gdzie jest Jeremy, a jak sobie coś zrobi...
- Nic, sobie nie zrobi, nie jest głupi.
- Pójdę się przejść, spacer mi dobrze zrobi.
- Ok, to dobry pomysł.

                                                           ~ Caroline ~

Kilka razy próbował się do mnie dodzwonić Klaus, jednak nie odbierałam, nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Ponieważ ja przejmowałam się Moimi przyjaciółmi, a go to kompletnie nie obchodziło. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć, myślałam, że to Elena lub Stefan. Ale myliłam się to był Klaus.
- Ignorujesz mnie? - Zapytał ze smutną miną.
- Och, przepraszam bateria mi padła. Po co przyszedłeś?
- Chcę porozmawiać, nie zajmę ci długą tylko chwilę - Udawałam zainteresowanie - Przy ostatnim spotkaniu powiedziałem ci, że chce cię zabrać do Nowego Orleanu. No więc jak chcesz możesz jechać ze mną, albo zostać tu z przyjaciółmi. Decyzja należy do ciebie.
- Klaus, przecież Elena i Stefan mnie potrzebują, jaką byłabym przyjaciółką, gdybym ich zostawiła.
- Ach, tak słyszałem o Damonie i czarownicy Bennett. Przykro mi.
- Nie mogę ich zostawić.
- A co powiesz na spacer pod gwiazdami?
- Chętnie się przejdę, ale to może jutro, dziś jest już późno i jestem zmęczona.
- Tak, rozumiem, wpadnę po ciebie na wieczór jutro.
- Ok, to jesteśmy umówieni. Pa Klaus i dobranoc.
- Dobranoc Kochana.


                                                                


czwartek, 21 sierpnia 2014

Rozdział 1 : 




                                                   ~ Elena ~


Od śmierci Damona minęły 3 dni , nie mogę o tym zapomnieć , jak o tym myślę chcę mi się płakać . Tak bardzo za nim tęsknie . Ciekawe co się stało z nim i Bonnie , trafili do jakiegoś czyśćca dla bytów nadprzyrodzonych ? Czy zginęli i już nigdy nie wrócą ? Nagle do pokoju weszła Caroline .
- Wszystko ok ? - zapytała
- Nie Caroline , nic nie jest ok - powiedziałam z łzami w oczach . Przyjaciółka mnie przytuliła
- Wszystko będzie dobrze - powiedziała , żebym przestała płakać
- Wszystko będzie dobrze ? - zapytałam z oburzeniem i nerwowo - A co niby ma być dobrze ? Mój chłopak nie żyje Caroline , nie wyjechał tak jak Klaus , Damon odszedł na zawsze - łzy spływały mi po policzkach .
- Eleno Klaus nie jestem moim chło ...
- Nie Caroline , już nic nie mów . Wiem , że chcesz pomóc , ale jakoś kiepsko ci to idzie - powiedziałam nerwowym głosem po czym wyszłam z pokoju zostawiając Caroline samą . Kiedy schodziłam ze schodów ktoś zapukał do drzwi , poszłam otworzyć . To był Stefan
- Hej - powiedział . Widziałam po jego oczach , ze jest smutny , wiedziałam , ze chodzi o Damona , bo kiedy ja straciłam chłopaka , on stracił brata .
- Stefan - przytuliłam go , poczułam się jak wtedy kiedy się poznaliśmy a to było dziwne , bo dopiero co umarł mój chłopak - Może wejdziesz , porozmawiamy ? - zapytałam uśmiechając się lekko
- Pewnie - wszedł i usiadł wygodnie na kanapie
- Jak sobie radzisz ? - zapytałam z smutkiem
- Jest źle Eleno , straciłem brata . A doskonale pamiętam to jak chciałem go zabić - powiedział to a po chwili z lewego oka spłynęła mu łezka  - A ty jak sobie radzisz ?
- Jak sobie radze ?
- O Stefan , cześć - przyszła Caroline i spojrzała się na mnie jak by miała do mnie żal o to co powiedziałam wcześniej .
-  Cześć Care - przywitał się z przyjaciółka
- Eleno przepraszam cie za to , masz racje kiepsko pocieszam - oznajmiła patrząc się w podłogę
- Nie , to ja powinnam cie przeprosić za to co powiedziałam , chciałaś mnie pocieszyć a ja ... - przerwała mi przyjaciółka
- Nie Eleno ... - Przyjaciółce przerwał nagły telefon - To Klaus - powiedziała ze zdziwieniem i poszła do kuchni aby móc porozmawiać z Pierwotna Hybryda
- Witaj kochana .
- Cześć Klaus - powiedziała sięgając po szklankę .
- Dzwonie , żeby ci powiedzieć , ze jadę właśnie do Mystic Falls po ciebie .
- Po mnie ? Ze zdziwienia upuściła szklankę która się zbiła .
- Co się stało ? - zapytała Elena kiedy zobaczyła zdziwioną minę przyjaciółki
- Zaraz zapukam do drzwi Eleny Gilbert .
- Czekaj , co ? - usłyszała pukanie do drzwi - Elena zrobiła zdziwiona minę .
- Kto to może być - zapytał Stefan
- To do mnie - powiedziała Caroline i poszła otworzyć drzwi , zobaczyła Klausa .
- Klaus co ty tutaj robisz ?
- Przyjechałem do ciebie żeby zabrać cie do Nowego Orleanu .
- Zabrać mnie , gdzie ? - zrobiła wielkie oczy - Do Nowego Orleanu , skąd taki pomysł , ze się zgodzę ? - zapytała i pokręciła głową
- Przejdźmy się może , wszystko ci opowiem - oznajmił grzecznie i się uśmiechnął .
- Nigdzie z tobą nie idę - zatrzasnęła mu drzwi przed nosem .

                                                            ~ Caroline ~


Chwile patrzyłam jak Stefan i Elena rozmawiają . Widać było , ze oboje bardzo tęsknią za Damonem , z resztą ja tez za nim trochę tęskniłam , za jego żartami i poczuciem humoru . Szkoda mi było moim przyjaciół , patrzyłam jak się smucą i nie mogłam nic zrobić .